poniedziałek, 22 lutego 2016

Kolorowy sernik na zimno

Cześć! Dzisiaj wpis, który zapowiadałam tydzień temu. Napisałam wtedy, że będzie we wtorek, a dzisiaj jest poniedziałek. Niestety, miałam problemy z internetem, na szczęście teraz wszystko w porządku.

Przechodzimy do przepisu (z moich proporcji wyszło bardzo dużo deseru, w sam raz na jakieś przyjęcie, jeśli chcemy mieć tylko do herbaty/kawy, proporcje radzę zmniejszyć o połowę).


Składniki:
-8 galaretek (4 kolory po 2 opakowania)
-8 serków waniliowych Danio (proporcjonalnie: na jedną galaretkę jedno opakowanie, czyli na jeden kolor używamy dwóch serków)
-opcjonalnie cukier puder ( jeśli chcemy, aby nasz deser był bardziej słodki)

Sposób przygotowania:
1. Przygotowujemy galaretkę, tak jak w przepisie na opakowaniu, tylko dajemy trochę mniej wody.
Póżniej odkładamy ją do czasu, aż zacznie tężeć

2. Gdy nasza galaretka lekko stężeje, miksujemy ją wraz z serkami Danio

3. Następnym krokiem jest rozlanie masy do obłożonego przezroczystą folią spożywczą ( nie aluminiową, jak ja, trochę odgniata sie na masie, co zobaczycie niżej. Użyłam aluminiowej bo innej nie miałam, nie popełniajcie moich błędów :)).Później wkładamy do lodówki, aż masa stężeje (20 minut).

4. Robimy kolejne warstwy tak samo jak pierwszą

5. Gdy nasze ,,ciasto" jest gotowe, możemy udekorować owocami i zalać galaretką,




Smacznego :)

niedziela, 14 lutego 2016

rok starsza...

Witajcie! Dzisiejszy wpis piszę dlatego, że jest dzisiaj ważna dla mnie okazja, mianowicie kończę 17 lat.  Z tego powodu wzięło mnie na głęboką refleksję. Czy coś się w moim życiu zmieniło przez ten rok? Czy jest wszystko tak samo jak wtedy, gdy kończyłam 16 lat?

Gdybym rok temu spotkała się z obecną mną, nie uwierzyłabym, że to ja. Zewnętrznie jestem mniej więcej do siebie przed rokiem podobna, mam taką samą twarz, noszę te same okulary, czesze się dokładnie tak samo. Jeśli chodzi o wagę, to trochę przez ten rok przybrałam na wadze, wiadomo, ale ta różnica wagi nie jest strasznie widoczna. Za to wewnętrznie zmieniłam się na tyle, że jakbym rok temu spotkała obecną siebie, mogłabym pomyśleć, że to ktoś inny.

Zacznę od tego, że w tamtym roku postanowiłam sobie, że zacznę pracować nad swoim charakterem. Wtedy chodziło mi przede wszystkim o zwalczenie w jakimś stopniu mojej. może nie jakoś strasznej, ale często przeszkadzającej w życiu nieśmiałości i wstydliwości, z którą zmagam się odkąd pamiętam. Chciałam również nie zatracić w tym prawdziwej siebie, abym czuła się dobrze w zgodzie z samą sobą. Jak się zmieniłam?

Przede wszystkim w końcu nabrałam odwagi i trochę pewności siebie. Częściej wyrażam też swoje poglądy na dany temat. Stałam się również bardziej otwarta na poznawanie nowych rzeczy i ludzi.

Udało mi się zwalczyć w znacznym stopniu moje wady, jednak to wciąż nie jest to. Nadal nie lubię wystąpień publicznych, niezależnie od tego, czy słuchałaby mnie moja klasa, cała szkoła czy nawet świat, towarzyszy mi taki sam stres. Cóż, mam cel na kolejny rok :)

Nadal jestem też niestety łatwowierna, czego często ponoszę konsekwencje, ale tego nie da się tak łatwo pozbyć, niestety, choćby to był jedyny cel w moim życiu.

Podsumowując w tym roku zaszło trochę zmian. Do tych zmian skłoniło mnie przede wszystkim to, że poszłam do liceum. Jednak jak już wspomniałam, nie spocznę na ,,laurach" i nadal będę pracować nad sobą. Nadal będę pracować nad moimi niedoskonałościami, jak i kształceniu dobrych cech.

PS przepraszam ze nie pisałam tak długo, ale miałam problemy z nauką, które na szczęście udało mi się zwalczyć (sic! :D) Aktualnie mam ferie, jak mi się uda, kolejny wpis pojawi się we wtorek, polecam wtedy zajrzeć, będzie coś szybkiego, kolorowego, pysznego i zdrowego. Czego chcieć więcej?
Pozdrawiam :) :*